Forum www.oddo.fora.pl Strona Główna
FAQ Profil Szukaj Użytkownicy
Grupy

Prywatne Wiadomości

Rejestracja Zaloguj
Galerie

manicure hybrydow
Zobacz poprzedni temat | Zobacz następny temat >

Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
www.oddo.fora.pl > Manga

Autor Wiadomość
aaa4




Dołączył: 16 Maj 2018
Posty: 4
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

manicure hybrydow    

-Nie przejmuj sie! - krzyknela strazniczka, wykrzywiajac sie ze wstretem. - Posprzatamy, kiedy stad wyjedziemy. Ruszaj!

-Jedz, jedz, jedz! - zawodzili chlopcy. Will zerknal na Stelle, zacisnal rowno usta i zaczal wyrywac z ksiazki kolejna kartke.

Kiedy autobus juz jechal, powietrze zaczelo naplywac przez male przewody nad oknami i Stella poczula sie lepiej. Celia sie uspokoila, a dwie pozostale dziewczyny siedzialy sztywno na swoich miejscach. Stella zastanawiala sie nad ich polozeniem i zdecydowala, ze wszystko zostalo bardzo zle przygotowane i zaplanowane, przypuszczalnie w ostatniej chwili. Sa przewozeni jak sledzie w beczce. Najwazniejszy byl czas. Ktos bardzo pragnal dostac je, kiedy beda jeszcze swieze.

Probowala wycisnac troche sliny, aby zwilzyc usta. Posmak na jezyku byl okropny.

-Droga zajmie nam jakas godzine i dziesiec minut - powiedzial kierowca, gdy wyjezdzali z parkingu szkoly. - Pod wszystkimi fotelami sa butelki z woda. Zrobimy jeden postoj na toalete.

Stella siegnela pod niebieskie siedzenie i wziela plastikowa torebke z butelka wody. Zerknela na nia, zastanawiajac sie, co moze zawierac oprocz wody; co ich spotka po zakonczeniu tej jazdy, jaka nagrode otrzymaja za bycie grzecznymi dziecmi? Aby sie uspokoic, pomyslala o Kaye, a potem o Mitchu. Na koniec, ale rownie serdecznie, przypominala sobie, jak trzymala ich starego, rudego kota Shamusa i glaskala go, gdy mruczal.

Jesli ma umrzec, przynajmniej zachowa sie z rowna godnoscia co stary Shamus.

30

Oregon

Mitch wstal przed wschodem slonca, ubral sie, nie budzac Mertona, i opuscil dzielony z nim namiot, stojacy na skraju wawozu rzeki Spent. Przygladal sie wczesnoporannemu sloncu, probujacemu zalac swiatlem pograzony w cieniu krajobraz. Wyraznie dostrzegal gore Hood, odlegla o dwadziescia mil; jej sniegi lsnily o swicie purpura.Znalazl galazke i wzial ja do ust, a potem przygryzl zebami.

Nigdy nie uwazal siebie za majacego zdolnosci prorocze, wrazliwego na rzeczy pozazmyslowe, czy jak jeszcze inaczej okresla sie posiadanie przeczuc. Kaye powiedziala mu przed laty, ze u naukowcow i artystow poczatki myslenia tworczego sa podobne - ale naukowcy musza [link widoczny dla zalogowanych]
udowadniac swe rojenia.

Mitch nigdy nie mowil Kaye, co zaczerpnal z tej rozmowy, ale na swoj sposob pomogla mu patrzec na wszystko z innej perspektywy - dostrzegac, ze artystyczna nuta tkwi w dochodzeniu przezen do wlasnych wnioskow, czesto niemozliwych do osiagniecia logicznym rozumowaniem. Nie mialo to nic wspolnego z parapsychologia.

Po prostu myslal jak artysta.

Albo jak gliniarz. Przyroda byla najbardziej skutecznym morderca seryjnym. Antropolog byl rodzajem detektywa, zainteresowanego nie tyle sprawiedliwoscia - byla czyms zdecydowanie zbyt abstrakcyjnym w obliczu niezmiernej glebi czasu i liczby zgonow - co odtwarzaniem tego, jak ofiary umieraly, i co znacznie wazniejsze, jak zyly.

Jednym palcem otarl oczy i spojrzal na polnoc wzdluz gardzieli, ku glebszemu korytu, ktore rzeka dawno temu wyryla przez lezace na przemian warstwy blota, lawy i popiolu. Potem sie odwrocil i zerknal na stanowisko w ksztalcie litery L wraz z oslaniajacymi je daszkami z plotna i tworzywa sztucznego, przykrytymi siatkami maskujacymi.

-Cholera - powiedzial, zdumiony niemal, jak nogi same zaczely go prowadzic wzdluz skraju wawozu, oddalajac od glownego wykopu.

Tamten niedzwiedz. Ten cholerny, zagadkowy niedzwiedz, od ktorego wszystko to sie zaczelo.

Niedzwiedz zszedl nad rzeke, aby lapac ryby, i zadusily go opadajace popioly - ale kilka dni przed przybyciem ludzi. Ludzie zwykle szli sladem niedzwiedzi - byl tego niemal pewny - spodziewajac sie, ze wskaza im dobre lowiska. Ktos zabral czaszke, ale nie pocial reszty ciala - na kosciach nie bylo sladow po rabaniu - co oznaczalo, ze w chwili jego odnalezienia nie bylo w zbyt apetycznym stanie.

Lososie przyplywaja wiosna, latem i jesienia, aby zlozyc ikre i zdechnac, rozne ich rodzaje i gatunki w roznych porach roku. Hordy koczownikow tak dostosowywaly swe wedrowki i zakladaly obozowiska, aby moc korzystac z tych okresow, kiedy rzeki sa pelne tlustych ryb o czerwonym miesie.

Liscie zmieniaja kolor. Woda plynie czysta i zimna. Lososie rzucaja sie w skalistym lozysku rzeki jak wielkie, czerwone, skaczace zabawki. Niedzwiedzie czekaja, aby moc wejsc do nurtu i je lapac.

Wiekszosc niedzwiedzi odeszla jednak zapewne po pierwszym opadzie popiolow, zostawiajac starego samca, zbyt zniedoleznialego, aby wedrowac daleko, moze zranionego w walce, czekajacego na smierc.

Domysly. Tylko domysly, niech to szlag.

Dlaczego ludzie mieliby isc w gore rzeki, nie zwracajac uwagi na spadajace popioly? Nawet glod nie zwabilby ich do tej okolicy ani nie sklonilby do pozostania tutaj. Jesli nie bylo deszczu, kazdy krok musial wzbijac chmure dlawiacego popiolu. Rozbijanie obozu rybackiego byloby najwieksza glupota. [link widoczny dla zalogowanych]


Podobnie jak oni za niedzwiedziem, ktos szedl za nimi.

W nocy snil o tych kosciach. Nie wiedzial, czy artysci snia o swoich dzielach - ani czy detektywi w snach poznaja rozwiazania swoich spraw. On jednak podczas pracy snil czesto o odnalezionych przez siebie ludziach, spoczywajacych w grobach albo tam, gdzie padli i zmarli.


Post został pochwalony 0 razy
Post Czw 15:45, 07 Cze 2018
 Zobacz profil autora
Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
Forum Jump:
Skocz do:  

Wszystkie czasy w strefie EET (Europa).
Obecny czas to Śro 3:00, 26 Wrz 2018
  Wyświetl posty z ostatnich:      


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB: © 2001, 2002 phpBB Group
Template created by The Fathom
Based on template of Nick Mahon
Regulamin